Rano wyszłam z psami na długi spacer i mnie olśniło, jak mam zrobić tę swoją wymarzoną czekoladowość. Wyszło, jest pyszne, dokładnie takie jak chciałam. Miękki, nasączony biszkopt przełożony lekką jak pianka, czekoladową masą. Jeśli przymkniemy oko na stronę wizualną (Ci którzy widzieli i jedli torty mojej Mamy wiedzą o czym mówię, jestem jak przysposobione dziecko, nic w genach nie odziedziczyłam), to rozpłyniemy się w zachwycie nad czekoladową lekkością tego czekoladowego cuda, przełamanego odrobiną kwaśnej wisienki. I życząc sobie i Wam, żeby w cycki poszło zapraszam do spróbowania.
SKŁADNIKI na biszkopt (na małą tortownicę 22 cm przekrój)
- 4 jajka (oddzielnie białka i żółtka)
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 3/4 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżka kakao
- 3/4 szklanki cukru
- 1 łyżka oleju
- 1 łyżka octu
Z PORAD MOJEJ MAMY
- dodanie oleju do ciasta sprawi, że będzie ono bardziej zwarte i łatwiej da się potem przekroić
- dodanie octu sprawi, że lepiej wyrośnie, nie opadnie
- papierem wykładamy tylko spód tortownicy, boków nie smarujemy żeby rosnące ciasto miało się czego "przyczepić", potem i tak odcinamy je szerokim nożem od tortownicy
- 2 mleczne czekolady
- 1 gorzka czekolada
- 1/3 szklanki ciepłego mleka
- 0,5 litra śmietany kremówki 36%
- dżem wiśniowy
- poncz do nasączenia biszkoptu (np. woda z cytryną i cukrem, sok wiśniowy z dodatkiem alkoholu)
Z PORAD MOJEJ MAMY
- śmietanę ubijamy do momentu, kiedy zaczęła sztywnieć, nie dłużej po im dłużej ubijamy tym większa szansa, że całość nam się zważy
- starajmy się aby różnica między temperaturą śmietany i czekolady była jak najmniejsza, żeby nam się po połączeniu całość nie zważyła
Biszkopt po wystudzeniu kroimy na trzy krążki, każdy dobrze nasączamy ponczem, suto smarujemy masą czekoladową, nie żałujmy, jest jej wystarczająco dużo, na jednym z krążków dodatkowo najpierw dajemy dżem a potem masę (odwrotnie będzie nam trudno rozsmarować), wierzch i boki też smarujemy masą i zdobimy całość zgodnie ze swoimi możliwościami i upodobaniami. I teraz najtrudniejsze, musimy na kilka godzin wstawić ciasto do lodówki, żeby masa stężała i całość ładnie się "przegryzła". Jak do tego momentu wytrwamy, czeka nas wielka nagroda, czekoladowa uczta - rozpusta, smacznego.
P.S. na koniec jeszcze drobna sugestia, też od mojej Mamy, w kuchni jak w miłości, nie wolno oszukiwać bo nic z tego nie będzie. Więc czekolady mają być porządnej firmy, jajka duże, śmietana też niech nie będzie no name. No po prostu tylko z dobrych, porządnych składników wyjdzie doskonałe ciasto.
Pyszne:)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że smakowało, polecam się na przyszłość.
UsuńBardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń