Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 października 2013

Domowe pesto - pyszny włoski sos z bazylii

Pesto to zielony sos rodem z kuchni włoskiej. Jego głównym składnikiem jest bazylia. Pozostałe elementy to parmezan, oliwa, sól, orzechy. Pierwszy raz z nazwą i smakiem spotkałam się dawno temu i od początku byłam wielką fanką tego włoskiego specjału. Zawsze jednak kupowałam gotowy, w sklepie i przekonywałam samą siebie, że dla wygody nie należy robić czegoś, co można kupić. Teraz oficjalnie odszczekuję te bzdury, nie wiedziałam co mówię, wierzcie mi. Mąż przyniósł do domu doniczkę z bazylią i taka mnie naszła ochota spróbować zrobić ten sos samodzielnie. O ludki! Od tej pory tylko taki, zawsze taki i nigdy więcej kupowany, gotowy. A że można go przechowywać w lodówce przez jakiś czas to tym lepiej i tym łatwiej jeśli najdzie nas ochota na tę pychotkę. No to dziewczyny i chłopaki, do dzieła.



SKŁADNIKI ( na ok. pół szklanki sosu)
  • listki z jednej doniczki bazylii
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki obranych pestek z dyni
  • 1 łyżka ziaren słonecznika
  • ok.10-12 łyżek oliwy
  • 10 dkg tartego parmezanu (lub innego twardego sera)
  • sól morska i świeżo zmielony pieprz do smaku
Zamiast pestek z dyni można dać orzechy nerkowca, orzeszki pinii lub orzechy włoskie.

Wszystkie składniki ucieramy w moździerzu lub w blenderze. Powinna wyjść papka z wyczuwalnymi drobinkami składników. Na koniec dodać sól i pieprz do smaku. I już, gotowe, prawda, że proste.


 Ja podałam ten sos z razowym makaronem spaghetti ugotowanym al dente, czarnymi oliwkami i suszonymi pomidorami oraz pokruszonym niebieskim serem pleśniowym. Całość wymieszałam i po prostu nie mogłam się najeść tą pychotą co i Wam z czystym sumieniem polecam. Niech żyją włoskie smaki, buon appetito!

Przepis, z lekką moją modyfikacją, pochodzi ze strony www.kwestiasmaku.com

wtorek, 8 października 2013

Tarta z twarogiem

Uwielbiam tarty a to jedna z moich ulubionych. Doskonała na obiad, kolację, spotkanie z przyjaciółmi. Smaczna na ciepło, smaczna na zimno, no po prostu idealny posiłek na wiele okazji. Robię ją dość często ale do tej pory mi się nie znudziła, popełniłam ją i dzisiaj, zobaczcie jak pysznie wygląda i spróbujcie zrobić ją sami. To łatwe i pyszne danie, jestem pewna, że zasmakujecie w nim jak ja, zapraszam.


SKŁADNIKI NA CIASTO
  • 250 g mąki (może być krupczatka wtedy spód będzie pysznie kruchy)
  • 150 g masła
  • 1/3 szklanki wody
  • 1 łyżeczka soli
Z podanych składników wyrabiamy ciasto i przykryte schładzamy ok. 30 minut w lodówce. Po tym czasie rozwałkowujemy i przekładamy do naczynia do tarty wysmarowanego masłem i posypanego bułką tartą. Ciasto nakłuwamy widelcem i przykrywamy papierem do pieczenia posypanym fasolą (chodzi o to, żeby w trakcie pieczenia nie wyrosło). Pieczemy ok.20 minut w piekarniku nagrzanym do 190 stopni. Kiedy ciasto jest już upieczone / rumiane wyjmujemy z piekarnika, zdejmujemy papier z fasolą i wykładamy na wierzch farsz.

SKŁADNIKI NA FARSZ
  • 450 g białego sera (twarogu)
  • 40 g mąki
  • 4 jajka (oddzielnie żółtka i białka)
  • 1 pęczek szczypiorku
  • sól, pieprz do smaku
Ser ucieramy mikserem na jednolitą masę z żółtkami, solą, pieprzem i mąką. Jeśli masa serowa jest sucha dodajmy łyżkę śmietany, jeśli zbyt rzadka - odrobinę więcej mąki. Nie bójmy się soli, twaróg musi być dobrze posolony. Białka ubijamy na sztywno i dodajemy do masy serowej. Na koniec dodajemy posiekany szczypiorek i całość dokładnie mieszamy. Masę wykładamy na podpieczoną tartę i wkładamy ponownie do piekarnika na ok. 20 minut. Kiedy wierzch lekko wyrośnie i jest rumiany wyjmujemy, jest już gotowe. Teraz tylko kroimy na części i zjadamy, smacznego.


Przepis pochodzi z książki "Kuchnia francuska na co dzień i od święta" Barbary Buczmy i Bożeny Bonik

niedziela, 6 października 2013

Pieczone pierożki z nadzieniem szpinakowym

Przepis na te pieczone pierożki znalazłam już dawno i testowałam je z różnymi nadzieniami: a to na wigilię z kapustą i grzybami, a to z cebulką i pieczarkami, a to właśnie ze szpinakiem z dodatkiem fety. W każdej z tych wersji smakowały wyśmienicie. Są doskonałym dodatkiem do czystego, czerwonego barszczu ale też idealną przekąską, zarówno na gorąco jak i na zimno. Mięciutkie, puszyste ciasto z chrupiącą skórką, dobrze doprawiony farsz i sukces kulinarny gotowy. Zachwycisz gości i domowników bo wychodzą za każdym razem, ciekawa jestem z jakimi farszami Wy je zrobicie, zapraszam do dzielenia się pomysłami i polecam pierożki, są pycha.


SKŁADNIKI  (ok.40-45 szt)
  • 20 dkg twarogu
  • 7 łyżek mleka
  • 6 łyżek oleju
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 40 dkg mąki
  • 2 dkg drożdży
Z drożdży z cukrem, łyżką ciepłego mleka i łyżką mąki zrobić zaczyn. Twaróg rozetrzeć z mlekiem i olejem. Dodać sól, roztrzepane jajko i przesianą mąkę. Dodać zaczyn drożdżowy i z całości wyrobić gładkie ciasto. Powinno być miękkie i elastyczne. Jeśli jest twardawe (zależy od twarogu) dodać odrobinę ciepłego mleka.  Zostawić przykryte lnianą ściereczką do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
W tym czasie przygotujemy farsz.

SKŁADNIKI NA FARSZ
  • 50-70 dkg mrożonego szpinaku
  • 2 ząbki czosnku
  • duża łyżka masła
  • opakowanie sera typu feta
  • sól, pieprz do smaku
Szpinak wrzucamy na patelnię, przykrywamy, podgrzewamy aż zacznie się rozpuszczać, często mieszamy. Kiedy jest już roztopiony odkrywamy i odparowujemy. Teraz dodajemy łyżkę masła, przeciśnięty przez praskę czosnek, sól i całość smażymy. Pod koniec smażenia dodajemy pokrojony w drobną kostkę ser typu feta, całość jeszcze smażymy, żeby ser lekko się rozpuścił. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, studzimy.

Ciasto po wyrośnięciu ponownie wyrabiamy, rozwałkowujemy ale niezbyt cienko, na podsypanej mąką stolnicy. Przy użyciu szklanki lub kubeczka wykrawamy kółka, nadziewamy farszem i lepimy jak tradycyjne pierogi. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Zostawiamy jeszcze na 10 minut do wyrośnięcia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni ok.15 minut do złocistego koloru. Smacznego. 

 przepis na ciasto pochodzi z bloga: o-pysznym-jedzeniu.bloog.pl

sobota, 5 października 2013

Pieczone, nadziewane ziemniaki

Nie jestem fanką ziemniaków jako stałego dodatku do drugiego dania. Ani tych z wody ani puree w wydaniu tradycyjnym nie jadam, nie podaję w mojej kuchni i już. Wolę w to miejsce dobrą surówkę. Ale już pieczone ziemniaki jako danie to chętnie, to tak, to bardzo proszę. Chodziło mi po głowie jakby je tu nafaszerować, żeby i smacznie było i nietypowo i ładnie wyglądało a przede wszystkim, żeby się przy tym nie napracować. I wyszły mi takie małe cuda. Pyszne, bo poleciałam na bogato. Czego ja do nich nie napchałam? I słoninki, i boczku i sera i cebulkę, no co tam miałam w lodówce. Zobaczcie co wyszło. A jaka pycha? Że tak polecę nazwą mojego bloga - ale to dobre! Polecam.



SKŁADNIKI
  • niezbyt duże ziemniaki 
  • boczek
  • słonina
  • kiełbasa
  • cebula
  • ser żółty
  • ser pleśniowy
  • masło
Ilość ziemniaków i dodatków w zależności od ilości jedzących i ich apetytów ale myślę, że minimum dwa na głowę możecie spokojnie liczyć.
Ziemniaki dokładnie szorujemy ale nie obieramy ze skóry. Nacinamy na plastry do 3/4 ich grubości, ostrożnie, żeby nie przeciąć do końca (ale jak się zdarzy to też nie ma problemu).
Wszystkie dodatki kroimy na plastry. Między plastry pokrojonego ziemniaka wkładamy na przemian ulubione dodatki.


 Każdego nafaszerowanego ziemniaka zawijamy osobno w folię do pieczenia, układamy w naczyniu i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 45 minut. Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika, ostrożnie rozwijamy, ale tylko górę, i ponownie do piekarnika na 15 min żeby całość się dopiekła i zarumieniła. Podawać z sosem tzatziki, przepis znajdziecie na moim blogu, smacznego.  


wtorek, 1 października 2013

Pieczony camembert na kolorowej sałacie - proste i wykwintne

Wczoraj był Dzień Chłopaka a ponieważ mój chłopak pamięta o Dniu Kobiet to i ja staram się go dopieścić, nie tylko w takie dni oczywiście. I cóż biedna prowincjuszka może zaoferować swojemu facetowi? Skok na spadochronie? No nie wiem czy by się ucieszył czy raczej zakłopotał a coś pysznego zawsze chętnie zje. A jak to coś robi się szybko to i ja jestem zadowolona, a jak pięknie wygląda i super smakuje to cieszymy się oboje. I tak powstał pomysł na pieczony ser camembert podany na kolorowej sałacie z dodatkiem chutney'a z gruszek i moreli oraz smażonych żurawin (prezent od mamy). Do tego lampka dobrego wina i super kolacja gotowa, polecam.



SKŁADNIKI (dla 2 osób)
  • 2 lub 4 sery camembert (ilość zależy od naszego apetytu)
  • 1 opakowanie miksu kolorowych sałat (dostępne nawet w Biedronce)
  • suszone pomidory (również dostępne w Biedronce, pyszne i niedrogie)
  • chutney z gruszek i moreli (przepis na moim blogu)
  • smażone żurawiny (jeśli nie mamy domowych można dostać w sklepie)
  • grzanki z pieczywa (u mnie ciemne)
Piekarnik nagrzewamy na 160 stopni i w naczyniu żaroodpornym układamy i pieczemy ser, trwa to ok.20 min. W tym czasie na dużym talerzu układamy sałatę, pokrojone w paski suszone pomidory i lekko skrapiamy oliwą. Na bokach wykładamy chutney i żurawinę oraz grzanki z pieczywa. Upieczony ser wykładamy na wierzch i polewamy gruszkowym chutney'em. Całość przepyszna, syta, prosta i szybka w przygotowaniu, świetnie smakuje i pięknie wygląda, czego chcieć więcej, polecam.   

pomysł na podanie częściowo pochodzi z bloga: zdrowe-smaki.blogspot.com

piątek, 27 września 2013

Domowa pizza

Pizzę lubią chyba wszyscy, ja oczywiście też. Wiele razy podejmowałam próby upieczenia jej w domu ale efekt był słaby. Już się prawie poddałam ale znalazłam ten przepis i postanowiłam, że to już ostatni raz, jak teraz nie wyjdzie to nigdy więcej nie spróbuję, widocznie taka moja karma. Ale okazało się, że tym razem to strzał w dziesiątkę. Ciasto jest grube, puszyste, smakowite, chrupiące z zewnątrz, miękkie w środku, no po prostu palce lizać. Co do dodatków, to myślę, że jak kto lubi albo co tam mamy w lodówce, ze wszystkim będzie dobre. Spód jest oczywiście z ciasta drożdżowego a moja Mama mówi, że ciasto drożdżowe wymaga trzech C; C-iepła, C-iszy i C-ierpliwości. Stosując się do tych zasad wyjdzie Wam na pewno, polecam.


SKŁADNIKI (na tradycyjną, dużą blachę 28 cm x 36 cm)
  • 7 g suchych drożdży lub 14 g świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2,5 szklanki mąki pszennej
  • 1 szklanka ciepłej wody
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy
  • 1/4 szklanki kaszy manny
SOS
  • opakowanie krojonych pomidorów ( ja używam takich w pudełku z bazylią i oregano, 390 g)
  • ząbek czosnku (zmiażdżony)
  • łyżeczka cukru ( dla przełamania kwaśności pomidorów)
  • szczypta lub dwie soli, do smaku
Sos z pudełka wylewam na patelnię, dodaję dodatki, mieszając podgrzewam do odparowania - zgęstnienia, studzę.
 
WYKONANIE CIASTA
Połączyć drożdże, cukier, 1 łyżkę mąki i wodę (nie gorącą) w małym naczyniu, wymieszać do rozpuszczenia drożdży i odstawić na 10 min. Jeśli używamy świeżych drożdży zrobić rozczyn i poczekać aż drożdże "ruszą". Pozostałą mąkę wymieszać z solą, oliwą, dodać mieszankę z drożdżami i wymieszać. Ciasto zagnieść i wyrabiać ok. 5 min aż będzie elastyczne i będzie "odchodziło" od ręki. Odstawić przykryte ściereczką w ciepłe miejsce na ok. 1 godzinę, do podwojenia objętości.
Ciasto wyjmujemy na blat, podsypujemy kaszą manną i jeszcze raz zagniatamy. Rozwałkowujemy na prostokąt o wielkości blachy. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, wysypujemy resztą kaszy manny i wykładamy ciasto. Na ciasto wykładamy sos, utarty żółty ser i inne składniki, jakie lubimy. U mnie to było salami, kapary, cebulka pokrojona w cienkie piórka i suszone pomidory.
Piec ok 20-25 min w mocno nagrzanym piekarniku, ok.200 stopni. Wyjąć jak brzegi ciasta będą rumiane, smacznego.





przepis na ciasto pochodzi z bloga: mojewypieki.com

środa, 25 września 2013

Domowe drożdżówki - jagodzianki

"Chodziły" za mną takie drożdżówki już od dawna ale myślałam, że zrobienie ich w domu to wyższa szkoła jazdy. Jednak któregoś dnia skusiłam się w sklepie na taką świeżutką, mięciutką, pachnącą jagodziankę i odpłynęłam. Powzięłam mocne postanowienie - robię takie. Pomyślałam, że nie święci garnki lepią, robią inni, zrobię i ja. Znalazłam cudny przepis, zrobiłam i zakochałam się w ich smaku. Mięciutkie, słodkie, z jagodami i twarożkiem, takie jak lubię najbardziej. Gdyby rozsądek nie włączył wszystkich możliwych alarmów byłabym połowę zjadła na raz a tak, mam zapas w zamrażarce, jak tylko mi się ich znowu zechce to siup, i jest. Namawiam i Was do zrobienia tego cuda, to naprawdę łatwe a jakie dobre?!



SKŁADNIKI (na 12-15 bułeczek)
  • 80 g cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 70 g miękkiego masła
  • 1 duże jajko, roztrzepane
  • 450 g mąki pszennej
  • 16 g świeżych drożdży lub 8 g suchych
  • 1 i 1/8 szklanki mleka lub maślanki, w temperaturze pokojowej

NADZIENIE
  • ok.200 g jagód (mogą być mrożone)
  • 150 g serka śmietankowego ( ja dałam opakowanie homogenizowanego)
  •  2 łyżki miodu
  • 2-3 łyżki cukru wanilinowego
Serek, miód i cukier wymieszać i odstawić.

Wszystkie składniki mieszamy w naczyniu ( jeśli używamy świeżych drożdży robimy z nich rozczyn). Wyrabiamy miękkie, elastyczne ciasto, może się trochę kleić. Po wyrobieniu posypujemy odrobinę mąką i odstawiamy do wyrośnięcia przykryte lnianą ściereczką.
Kiedy ciasto podwoi swoją objętość wykładamy je na stolnicę i podsypując lekko mąką rozwałkowujemy je na prostokąt o wymiarach 30 cm x 35 cm, nie większy, ciasto nie powinno być zbyt cienkie.


Smarujemy je twarogiem, posypujemy jagodami i zwijamy wzdłuż krótszego boku. Kroimy na 12 - 15 równych części i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odcięte części układamy rozcięciem do góry (mamy widzieć taki ślimak). Pamiętajmy o odstępach, ciasto jeszcze urośnie. Ponownie przykrywamy lnianą ściereczkę i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1 godzinę.
Pieczemy 20-30 min w temperaturze 190 stopni. Jeszcze ciepłe można polukrować.

LUKIER
  • pół szklanki cukru pudru
  • kilka kropel cytryny
  • odrobina wrzątku
Odrobiną wrzątku zalewamy cukier, szybko mieszamy ( ma być gęsta, płynna konsystencja) i natychmiast polewamy upieczone drożdżówki. Smacznego!

 przepis pochodzi z bloga - mojewypieki.com

środa, 18 września 2013

Placuszki z cukinii

Placuszki z których jestem dumna. Nareszcie wyraźny smak cukinii, którą tak lubię. Delikatne, miękkie ale nie rozwalają się na patelni, po prostu pycha. Przepis ten powstał po wielu próbach, mniej lub bardziej udanych i jest najlepszym, jaki udało mi się stworzyć. Placuszki smakują też moim chłopakom i weszły na stałe do naszego menu, mam nadzieję, że posmakują i Wam, zapraszam.



SKŁADNIKI
  • 3 średnie cukinie
  • 3-4 łyżki mąki pszennej
  • 3 jajka (osobno żółtka i białka)
  • 2 ząbki czosnku
  • pół opakowania sera typu feta (ok.140 g)
  • sól do smaku
  • olej do smażenia
  Cukinie myjemy, odcinamy końcówki, jeśli są grube to wydrążamy gniazda nasienne ale unikajmy takich, smaczniejsze są mniejsze, wąskie. Ścieramy na tarce na grubych oczkach, nie obieramy ze skóry. Wrzucamy do miski i mocno solimy dokładnie mieszając.

 
 Zostawiamy na ok.1 godz. Po tym czasie bardzo mocno wyciskamy cukinię, starajmy się to zrobić jak najdokładniej. Wyciśniętą mieszamy z przeciśniętym przez praskę czosnkiem, żółtkami, pokrojoną w drobną kostkę fetą i mąką. Ilość mąki zależy od tego czy dobrze wycisnęliśmy cukinię. Jeśli masa jest rzadka dodajmy jeszcze łyżkę mąki. Na koniec ubijamy na sztywno białka i delikatnie mieszamy z masą. Patelnię rozgrzewamy z olejem, smażymy z obu stron, jak placki ziemniaczane, nieduże, płaskie placuszki. Osączamy na papierowym ręczniku i gotowe. Mnie najbardziej smakują beż żadnych dodatków ale eksperymentujcie, może przyjdzie Wam do głowy fajne połączenie, zapraszam do komentowania i smacznego!


wtorek, 17 września 2013

Kluski kładzione - babcine jedzonko

Kluski kładzione, danie , które przypomina mi smaki dzieciństwa, takie babcine, smaczne jedzonko. Uwielbiam je z różnymi dodatkami ale też same, odsmażane na masełku, z chrupiącą skórką. Robi się je szybko, łatwo a to wielka zaleta, szczególnie, kiedy nie mamy zbyt wiele czasu na przygotowanie posiłku. Przepis na te kluseczki znalazłam w Kuchni Polskiej, książce, która kupiłam jako młoda mężatka, początkująca, bardzo nieudolnie, w dziedzinie gotowania. Poradziłam sobie z nimi już wtedy więc jestem pewna, że poradzi sobie z nimi każdy. A smakują ...pysznie, po prostu.



SKŁADNIKI ( dla 2-3 osób)
  • 40 dkg mąki pszennej
  • 2 jajka
  • pół łyżeczki soli
  • woda
Mąkę przesiać do miski, dodać jajka, sól i dolewając po troszku wody mieszamy starannie ciasto na gładką, niezbyt gęstą masę. Ilość wody zależy od gęstości ciasta, dodajmy jej po trochu, w miarę potrzeby. Ciasto powinno dać się łatwo nabierać łyżką. W czasie wyrabiania wybijać ciasto mocno łyżką aby wtłoczyć jak najwięcej powietrza, kluski będą wtedy pulchniejsze.
W dużym garnku gotujemy posoloną wodę. Ciasto nabieramy metalową łyżką maczaną w wodzie. Podłużne, ok. 1/3 łyżki, kluseczki wkładamy do gotującej wody, delikatnie mieszamy, żeby oderwały się od dna i  gotujemy ok.2 min, do wypłynięcia. Wybieramy łyżką cedzakową i odsączamy na durszlaku.


Wykładamy na talerz i podajemy np. polane roztopionym masłem i przyrumienioną na suchej patelni bułką tartą. Ja wolę wersję "na bogato". Smażę cebulkę z boczkiem i pokrojoną na kawałki, ulubioną kiełbasą. Taką omastą (uwielbiam to słowo, pachnie babcinym jedzonkiem) polewamy kluski, na wierzch można pokruszyć twaróg. Ja tak robię, to wersja dla fanów twarogu do których należę. Smacznego!





przepis na kluski pochodzi z książki "Kuchnia Polska" wydanie XXVIII poprawione i uzupełnione

poniedziałek, 16 września 2013

Dynia pieczona z fetą

Dynia to była dla mnie zupełna zagadka i nie znana kulinarnie sprawa. Tzn. wiedziałam, że jest takie warzywo, że coś tam, poza suszonymi pestkami, można z niego zrobić ale nigdy nie miałam z dynią kulinarnych spotkań pierwszego stopnia. Do wczoraj. Dostałam trzy, piękne, dorodne, żółte dynie. Nawet się ucieszyłam, że życie stawia przede mną takie wyzwanie, teraz się będzie od tej dyni trudno wywinąć. Zaczęłam grzebać w internecie, kopalni wszelkich pomysłów, za jakimś nieskomplikowanym przepisem. Znalazłam całą masę: a to sernik z dynią, a to zupa ale ja chciałam na początek coś mega prostego bo jak smak dyni nie przypadnie do gustu moim kubkom smakowym to szkoda mojej pracy. Łącząc różne pomysły internautów mam danie, które spełnia moje wymagania: szybkie, proste, pyszne. Już wiem, lubię dynie do czego i Was namawiam.


SKŁADNIKI (dla 2-3 osób)
  • 1 średniej wielkości dynia
  • oliwa z oliwek do skropienia
  • ser typu feta
  • sól ziołowa, papryka słodka, papryka ostra, oregano - do posypania, do smaku
Dynię przekrawamy na pół i łyżką wydrążamy gniazda nasienne. Kroimy na półksiężyce, ok.2 cm grubości. Układamy płasko na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Dynię skrapiamy oliwą z oliwek i posypujemy przyprawami. Nie bójmy się przypraw, dajmy ich sporo bo dynia w swej naturze jest mdła.


 Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15 min. Po tym czasie posypujemy pokrojonym w kostkę serem typu feta i ponownie wstawiamy do piekarnika na kolejne 10-15 min. Sprawdźmy widelcem czy dynia jest już miękka, jeśli tak to wyjmujemy, przekładamy na półmisek i pałaszujemy, aż miło. Idealnie do tego pasuje sos tzatziki, na którego przepis znajdziecie w kategorii: sosy, na moim blogu.